Kiedy pies ciągnie na smyczy, spacer przestaje być odpoczynkiem, a zaczyna przypominać przeciąganie liny. To jeden z najczęstszych problemów, z jakimi przychodzą do nas opiekunowie, i jeden z tych, które da się rozwiązać bez podnoszenia głosu i bez sprzętu zadającego ból. Trzeba tylko zrozumieć, dlaczego pies to robi, bo bez tego nawet dobre rady rozsypują się po tygodniu.
Dlaczego pies ciągnie na smyczy, chociaż w domu współpracuje?
Ciągnięcie to zachowanie samonagradzające się. Pies napina smycz, przesuwa się o metr do przodu i dociera tam, gdzie chciał: do latarni, do trawnika, do psa z naprzeciwka. Nagroda przychodzi natychmiast. Każdy taki spacer jest powtórką treningu, tylko że ćwiczonego zachowania nie wybrałeś Ty.
Do tego dochodzi fizjologia ruchu. Człowiek idzie w tempie 4-5 km/h, a swobodny kłus średniego psa to około 8-10 km/h. Twój pies nie ciągnie ze złośliwości ani z chęci dominacji, tylko dlatego, że Twoje tempo jest dla niego wyczerpująco wolne. Chód przy nodze wymaga ciągłego hamowania, a tego trzeba się nauczyć.
Trzeci mechanizm jest najmniej oczywisty. W szkoleniu mówi się o odruchu przeciwstawnym, choć precyzyjniej byłoby powiedzieć, że pies odpowiada na nacisk naporem: częściowo tak utrzymuje równowagę, a częściowo nauczył się, że napięta smycz kończy się dotarciem do celu. Napięta smycz działa jak sygnał „ciągnij mocniej”, a im mocniej odciągasz psa do siebie, tym silniej pcha do przodu. Dlatego walka na siłę przegrywa.
Nawyk podtrzymują codzienne sytuacje:
-
Pies ciągnie do pachnącego krzaka i dostaje tam okazję do wąchania, czyli nagrodę.
-
Opiekun odpuszcza na ostatnich stu metrach do domu, bo „i tak już wracamy”.
-
Smycz jest stale napięta, więc pies nie doświadcza kontrastu między luzem a napięciem.
Pies, który przez cały dzień nie ma czym zająć nosa i głowy, wychodzi na spacer pobudzony i nauka się nie klei. Dwadzieścia minut zabawy z zabawką interaktywną, która zmusza psa do myślenia, zaspokaja potrzebę aktywności umysłowej, której nie zastąpi sam dystans na spacerze.
Chodzenie przy nodze czy luźna smycz, czego właściwie uczysz psa?
To rozróżnienie ratuje więcej treningów niż jakakolwiek technika. Opiekunowie mieszają dwa różne cele: raz wymagają idealnej pozycji przy nodze, a za chwilę pozwalają na swobodne wąchanie. Pies nie ma szans zgadnąć, która zasada obowiązuje, i to jedna z częstszych przyczyn porażki treningu.
Chodzenie przy nodze to ćwiczenie posłuszeństwa. Pies utrzymuje ściśle określoną pozycję przy Twojej nodze, patrzy w górę, nie rozgląda się i nie węszy. Wymaga wysokiej koncentracji, więc trwa krótko: kilkadziesiąt sekund, najwyżej dwie minuty.
Chodzenie na luźnej smyczy to co innego, umiejętność użytkowa na całe życie. Pies może iść z przodu, z boku albo z tyłu, może wąchać i rozglądać się, byle smycz zwisała. Tego potrzebujesz przez większość spaceru i tego uczymy najpierw.
|
Kryterium |
Chodzenie przy nodze |
Chodzenie na luźnej smyczy |
|
Pozycja psa |
ściśle przy nodze opiekuna |
dowolna, byle smycz luźna |
|
Prawo do wąchania |
zawieszone na czas ćwiczenia |
zachowane, to część spaceru |
|
Czas trwania |
do 2 minut |
cały spacer |
|
Kiedy używać |
ulica, tłum, przejście przez jezdnię |
codzienne spacery |
Jeśli Twój pies wąchał trawę, a Ty poprawiłeś go tak, jakby złamał zasadę przy nodze, to nie był jego błąd. Ustal, że domyślnie obowiązuje luźna smycz, a pozycja przy nodze pojawia się tylko na sygnał i na krótko.
Jaki sprzęt ułatwia naukę, a jaki utrwala ciągnięcie?
Sprzęt niczego nie uczy. Zarządza sytuacją tu i teraz, daje Ci kontrolę nad psem, którego nie utrzymasz siłą ramion, i kupuje czas na spokojny trening.
Szelki z przednim wpięciem przekierowują napór psa lekko w bok, zamiast pozwalać mu prostoliniowo napierać na klatkę piersiową. Nie odbierają chęci ciągnięcia, tylko skuteczność. Ważne, żeby nie ograniczały ruchu łopatki i nie ocierały pod pachami.
Smycz o długości 2-3 metrów daje psu strefę swobody, w której linka naprawdę może zwisać. Przy półtorametrowej każdy krok w bok ją napina i pies nie ma jak wygrać.
Inaczej wygląda sprawa ze smyczą automatyczną. Zwijana taśma działa na stałym, lekkim napięciu i wypuszcza się, gdy pies pociągnie. Z jego perspektywy napięcie smyczy daje więcej swobody. To utrwala dokładnie to, co chcesz wygasić, więc na czas nauki odłóż ją na półkę.
Kolczatki, obroże zaciskowe i elektryczne tłumią objaw bólem. Pies przestaje ciągnąć, bo boli, a nie dlatego, że zrozumiał zasadę. U psa lękowego albo reaktywnego dochodzi jeszcze jedno: ból pojawia się zwykle wtedy, gdy w polu widzenia jest inny pies, więc zwierzę kojarzy jego widok z przykrym doznaniem.
Reaktywność się przez to pogłębia. Takich rozwiązań nie polecamy.
Zestaw, który realnie ułatwia pracę, jest krótki:
-
Dobrze dopasowane szelki z przednim wpięciem albo szelki typu Y, które nie blokują ruchu łopatki.
-
Taśmowa smycz 2-3 metry, najlepiej z przepięciem na dwie długości.
-
Saszetka na przysmaki przy pasie, żeby nagroda była w dłoni w ułamku sekundy.
-
Miękkie kąski, które pies połyka bez rozgryzania.
Tyle wystarczy. Reszta to Twoja konsekwencja i timing.
Jak nauczyć psa chodzenia na luźnej smyczy krok po kroku?
Nauka wygląda podobnie u szczeniaka i u ośmiolatka, różni się tempem. Zasada jest jedna: pies dostaje dostęp do świata, gdy smycz zwisa, i traci go, gdy się napina.
Od czego zacząć trening w domu?
Zacznij w przedpokoju albo w salonie, bez rozpraszaczy. Załóż szelki i smycz, zrób kilka kroków i nagradzaj psa za to, że jest obok Ciebie. Brzmi banalnie, ale to tutaj pies uczy się, że pozycja przy Twojej nodze się opłaca. Dopiero potem przenieś ćwiczenie na klatkę schodową, przed dom, a na końcu na trasę spaceru.
Na spacerze pracują dwie techniki. Zatrzymanie polega na tym, że przy napięciu smyczy stajesz i czekasz bez szarpania, aż pies zwolni nacisk albo zrobi krok w Twoją stronę. Wtedy ruszasz, bo ruch do przodu jest dla niego nagrodą.
Zmiana kierunku działa szybciej: przy napięciu odwracasz się i idziesz w drugą stronę, a pies uczy się pilnować, gdzie jesteś. Obie skutkują tylko wtedy, gdy stosujesz je za każdym razem.
Jak nagradzać, żeby pies zrozumiał zasadę?
Timing decyduje o wszystkim. Nagradzaj psa za bycie przy nodze, zanim smycz się napnie, a nie po tym, jak wróci z pozycji ciągnięcia. Inaczej uczysz sekwencji „pociągnij, wróć, dostań nagrodę”. Nagradzaj co kilka kroków, dopóki smycz zwisa.
Sesje trzymaj w granicach 5-10 minut, ale codziennie, bo koncentracja psa wyczerpuje się szybciej niż jego kondycja. Oddziel też spacer treningowy od spaceru na potrzeby fizjologiczne: rano, gdy pies pilnie musi się załatwić, to nie jest dobry moment na naukę.
Nagrodą nie zawsze musi być przysmak. Najmocniejszym wzmocnieniem na spacerze bywa dostęp do zapachu, dlatego wprowadź sygnał zwalniający, na przykład słowo „wąchaj”, po którym pies dostaje pozwolenie na węszenie. Używaj go przy luźnej smyczy, a pies szybko połączy spokojne chodzenie z tym, na czym zależy mu najbardziej. Jako urozmaicenie kąsków sprawdzają się też bezpieczne dla psa owoce, niskokaloryczne i wygodne w saszetce.
Ile trwa nauka i co robić, gdy pies ciągnie na smyczy mimo treningu?
Uczciwa odpowiedź brzmi: dłużej, niż obiecuje większość poradników. Przy konsekwentnej pracy pierwsze wyraźne efekty widać zwykle po 2-3 tygodniach krótkich, codziennych sesji. U psa dorosłego, który ciągnął przez kilka lat, realny horyzont to kilka miesięcy, z okresami zastoju. To normalny przebieg nauki, a nie dowód na to, że coś robisz źle.
Zanim uznasz, że nic nie pomaga, sprawdź najczęstsze potknięcia. Prawie zawsze problem leży w jednym z nich, a nie w psie.
|
Błąd opiekuna |
Co widzi pies |
Co zrobić zamiast tego |
|
Nagroda po powrocie z ciągnięcia |
ciągnięcie opłaca się, bo kończy się przysmakiem |
nagradzaj, zanim smycz się napnie |
|
Zasada obowiązuje tylko czasem |
nie wiadomo, kiedy wolno ciągnąć |
jedna reguła na każdym spacerze |
|
Szarpanie smyczą przy napięciu |
nacisk, na który trzeba odpowiedzieć naporem |
zatrzymaj się i poczekaj na luz |
|
Smycz automatyczna w trakcie nauki |
napięcie daje więcej swobody |
stała smycz 2-3 metry |
|
Trening od razu w parku pełnym psów |
za dużo bodźców |
zacznij w domu, stopniuj trudność |
Osobno potraktuj sytuację, w której pies wcześniej chodził spokojnie, a zaczął ciągnąć nagle. Taka zmiana bywa objawem bólu, na przykład ze strony stawów lub kręgosłupa, albo reakcją na pogarszający się słuch czy wzrok u seniora. Wizyta u weterynarza jest wtedy pierwszym krokiem, a trening drugim.
Pomoc behawiorysty przyda się, gdy ciągnięciu towarzyszy reaktywność na psy lub ludzi, paniczne pobudzenie albo zachowania agresywne na smyczy. To już nie problem techniki chodzenia, tylko emocji, i wymaga indywidualnego planu.
Kilka tygodni nagradzania to sporo dodatkowych kalorii. Odejmij je od dziennej porcji karmy, a w policzeniu pomoże zestawienie dziennego zapotrzebowania psa. Po drobne kąski do pracy na smyczy zajrzyj do naszej kategorii przysmaków dla psów, a przy doborze szelek napisz do nas albo wpadnij do sklepu w Łodzi.
